KUZYN

Tak — nie wierzę w to w tej chwili, a coś każe mi powiedzieć, że tak jest, jak mówisz. Tak. To jest prawda. Mówię to wbrew woli. Och! Jakież to wszystko jest wstrętne.

WIDMO

Dziękuję ci. I teraz wiedz, że jeśli całowałeś mnie i byłam twoją, wiedz, że tak było. I choć nic o tym nie wiem i jestem czystsza jak dziewica wobec ciebie, było tak, jak dla ciebie było. Byłam i jestem twoja.

Schyla się i całuje go w głowę.

KUZYN

Ani, przeze mnie zginęłaś, nie będąc nawet winną tego. Och! Jakże zniosę to nieludzkie cierpienie! Ja tak zgłębiłem wszystko, że jak przyszłaś wczoraj, nawet nie drgnąłem. Nie na zewnątrz — ja naprawdę nic nie czułem.

WIDMO

Dlatego cię kocham. Jesteś odważny, jesteś silny. Dlatego cię kocham, nie dla twoich wierszy. Dla nas — dla ludzi w życiu i dla widm — wiersze są niczym. Dosyć już. Idę spełnić moje obowiązki, obowiązki widma — rozumiesz?

KUZYN