Utracił Azor łaskawego pana;

Nikt mu przysmaków nie dawał,

Dosyć kiedy miał kości, albo chleba kawał.

Nic mu nie smakowało, a Wierniś się dziwił,

Że się czasem braciszek i na mięso krzywił.

Co więcej: Wierniś sobie spał smacznie na dworze,

A braciszek i oka zamrużyć nie może;

Słowem, czy ścisły mrozy, czy przyszły ulewy,

Drżał od zimna i płakał Azor nieszczęśliwy.

I człowiek, gdy w pieszczotach z młodu wychowany,