Każdyby nienawistnym rad go pożreć wzrokiem:

Stracił miłość, spokojność, szczęście, przyjacieli,

Natrętni wielbiciele nudzić go zaczęli,

Zalety zasłużone już mu spowszedniały,

Wszystko, wszystko utracił, prócz cnoty i chwały.

Chwałą gardzi, rozliczne porzuca siedliska,

Uchodzi z miejsc otwartych i w trawkę się wciska,

Tam, daleki od świata, swe zaszczyty kryje.

Sam w sobie szuka szczęścia i spokojnie żyje.

Jakaż ztąd dla nas wypłynie nauka?