Czem się dalej posunie, tem się wstrzymać trudniej;

Nareszcie rzecze: «Cóż to? czyż ja jeszcze dziecię?

Będeż się zniewieściale obawiał o życie?

Ja co się męstwem i odwagą szczycę,

Będeż na słowa uważał kobiece?

Może to matka wyrzekła jedynie,

Nieulękłości chcąc doświadczyć w synie,

Albo też bardziej o młodszych troskliwa,

Przedemną ziarno w tej studni ukrywa.

Nie, nie, nic z tego, gardzę jej przestrogą.»