Drżał z zimna nieborak, na dziecię narzekał;

Lecz skoro się zrana słoneczka doczekał,

Gdy okno otwarto, skrzydełka rozwinął,

Gdy poznał jak wielkie nieszczęście ominął,

Pomyślał; ach Boże! chwała Tobie! chwała!

Nagródź też dziecinie, co mnie uchowała.