Miał zakaz mamy w pamięci;

Cichuteńkko karteczkę po kartce rozkładał,

Lękał się kiedy wietrzyk między kartki wpadał.

Lecz niedługo tego było.

Słychać szmer na ulicy, chłopczyka skorciło.

Powstaje i stołeczek przewraca z hałasem;

A mama się już ze snu ocknęła tymczasem.

Przypomniał sobie Feluś o mamy chorobie,

I czyniąc wyrzuty sobie,

Idzie przepraszać... ależ o smutny widoku