Jakoż istotnie cukru upadła kruszynka.

Zbliża się myszka nieśmiała

Pani tupnęła nogą i ruszyć nie dała.

MYSZKA

Przepraszam... ależ pani kochasz dzieci swoje,

O! i ja kocham moje!

Myślałam, że co upadnie,

Tego podnosić panom nie ładnie;

Że to dla biednych zostanie,

Że mogłabym to znieść dzieciom na śniadanie.