Ale idzie z powagą, powoli zostrożna,

I żadnych mu wybryków zarzucić nie można.

Ta powolność jest z zasad — nie z lenistwa wcale:

Kto nosi po urwiskach, kto się pnie po skale?

Jednak sami przyznacie: czy zrzuciłem kogo?

Tego mi i niechętni zarzucić nie mogą.

Że się tam trochę spóźnię, o! to nic nie szkodzi?

Czy przyjdę dziś, czy jutro, to się to nagrodzi;

Wszak lepiej przybyć później, a mieć całe kości?

Nikt jeszcze nie żałował swojej powolności,