Już nic nie warta, jeśli nie jedwabna;

Pokoik wybielony, z umytą podłogą,

Miał postać za ubogą.

I kiedy raz nad takim płacze pokoikiem,

Zajeżdża wuj dobrodziej, co był kanonikiem:

Przed niego się więc cała sprawa wytoczyła.

«Otrzyj łzy — rzekł łagodnie — nie płacz Zosiu miła,

Wierz mi, lubo dziecinko! to szczęścia nie daje:

Ten szczęśliwy prawdziwie, co na swem przestaje.

Przyjmuj z wdzięcznością, co masz z Boskiej ręki,