Albo nauczki prawił.

Wśród rozrywki, wśród pieszczoty,

Wpajał w serca piękne cnoty.

Jednego wieczora,

Tak pamiętam jakby wczora,

Siedział ten starzec pod drzewem na ławie.

Miłej się wnucząt przyglądał zabawie,

Potem starszego, Zygmuntka, zawoła:

„Rzućno, kochane dziecię, okiem dookoła,

A potem w niebo wznieś oko niewinne,