Z wczorajszego balu mam dwa marcypany,

Mam jedno jabłuszko, cukierki, pierniczek. —

Pobiegł i przynosi to wszystko Eryczek.

Bawiły się grzecznie i zgodnie dziateczki,

I same zjadały, co miały laleczki.

Teraz, rzekł Eryczek, bądź siostro wzajemną,

Bawiłem się z tobą, ty się pobaw ze mną.

Widzisz, w tem pudełku mam ja polowanie,

Strzelec będzie strzelał, i zabije łanię. —

Ach żal mi jej bracie! powiada Ludmiła.