Androgyne1

Artyście

i serdecznemu druhowi

Stanisławowi Brzozowskiemu

W godzinie cudu

Wrócił późno do domu.

Siadł przy biurku i bezmyślnie patrzał2 na olbrzymi bukiet kwiatów, opleciony szeroką, czerwoną wstążką.

Na jednym końcu wstążki jakieś mistyczne3 imię kobiece.

Nic więcej.

I znowu doznał tego samego uczucia, które go długim miękkim dreszczem rozkoszy przebiegło, gdy mu ten bukiet podano na estradę po koncercie.