Ja mam przy sobie mój wyrok śmierci. Wczoraj przyszedł telegram. Od niej — ja wiem, że to od niej. Ja wiem, co w nim jest. Nie otworzyłam go, a wiem, że ona jutro, pojutrze, za dwa, trzy dni przyjedzie... i Stefana zabierze... I wie pan, za każdym razem, gdy go do ręki wezmę, i chcę go dać Stefanowi, ręka mi cierpnie, trzęsę się cała. Jakie to głupie! przecież mu go dać muszę, a chociażbym go nie oddała — nic się nie zmieni — nic!
SCENA CZWARTA
CIŻ, MLICKI.
MLICKI
wchodzi zamyślony i bardzo smutny, siada przy stole i nalewa sobie kawy.
Może się prześpisz trochę?
ZDŻARSKI
Jestem co prawda strasznie zmęczony.
MLICKI
Idź do mojego pokoju, wyśpij się uczciwie, a po południu załatwimy twoją sprawę.