SCENA DRUGA
Z werandy pałacu schodzi Adam, głęboko zadumany. Stoi chwilkę, potrząsa głową.
ADAM
po chwili
Straszny gość zagnieździł się w tym domu... zamyślony straszny, straszny...
POLA
schodzi z werandy, podchodzi ku Adamowi, bierze go za rękę.
Adam! Adam! Mój biedny bracie — ja muszę opuścić twój dom.
ADAM
przerażony