zimno.

Książę jest w błędzie, posądzając mnie o kręte ścieżki — moja droga jest prosta i ani na chwilę z niej nie zbaczam — z najprostszej mej drogi...

MŚCISŁAW

w uniesieniu gniewu.

By miasto posiąść!?

LESZEK

Zgubiłeś się, miłościwy książę, w labiryntach mej duszy, których wcale niema.

MŚCISŁAW

Idź teraz — bacz tylko, by się szczeble drabiny, po której się wspinasz, pod tobą nie załamały.

Leszek kłania się i wychodzi.