KINGA
Grozisz?
MŚCISŁAW
Nie, nie grożę, ale przypominam, chodzi wzburzony, po chwili opanowany — zimno. Jestem powolny rozkazom księżniczki. Jakiej zmiany żądasz?
KINGA
Dobrotliwym jesteś — zbyt dobrotliwym. Przytłaczasz mnie nadmiarem swej dobroci.
MŚCISŁAW
Nie jestem ani dobrotliwym, ani dobrym, ani nawet wspaniałomyślnym — najlepszym dowodem, że nie mam ochoty pozbywać się władzy, która, jako pierworodnemu, nie z łaski Boga, ale po ojcu moim naturalnym prawem odziedziczyłem — chcę tylko młodszego mego brata zarówno jak ciebie, już nie jako krewnych, bo tego krewieństwa uznać nie chcecie, ale jako miłych moich gości jak najlepiej wedle sił moich podjąć.
KINGA
Więc daj mi celę — prostą celę — by wreszcie moja niewola się skończyła: prosty, taki zupełnie prosty klęcznik — i sznur i włosiennicę, bym mogła Boga przebłagać za grzechy brata mego ojca.