BOLKO
Leszek go uprzedzi... Przeraża mnie skrytość i chytrość tego młodzieniaszka. Nie przysięgał Mścisławowi, ale przez jednego z zaufanych kazał się domagać przysięgi na miasto, którą też skwapliwie złożył — teraz ma ręce wobec Mścisława rozwiązane...
SZALUTA
Chodźmy — kamień puszczony w ruch, teraz już go nic nie powstrzyma — ale patrz tylko, jak słońce dzisiaj dziwnie krwawo zachodzi...
BOLKO
przystaje, patrzy chwilę ale nic nie mówi. Obydwaj idą zwolna krużgankami ku zamkowi i zwolna nikną w cieniu, z sali biesiadnej dochodzą odgłosy fletni, harf, piszczałek, trąb.
SCENA V
Scena chwilę pusta — zasłona portalu do sali biesiadnej teraz szeroko rozsunięta, mrok coraz gęściej zapada, jarzą się pochodnie. Widać przez okna i drzwi pląsające pary, i biesiadujących gości, raz po raz rozlegają się wiwaty, raz po raz śpiew i harfy.
SCENA VI
Krużgankiem prowadzącym od bocznego skrzydła wchodzą na scenę Zygwart i Wyszomir.