nikną w cieniu.
SCENA VII
Przeciwległym krużgankiem wchodzą Kinga i Wita i siadają w cieniu na kamiennej ławce. Księżyc tymczasem wschodzi i zaczyna oświetlać podwórze zamkowe.
KINGA
zakrywa dłonią oczy.
Nie zdzierżę, nie zdzierżę! Podczas całej dzisiejszej uczty ani razu na mnie nie spojrzał...
odkrywa twarz i chmurnie patrzy przed się.
WITA
chwilę bezradna, głaszcze jej ręce.
Księżniczko droga, rozchmurzcie na Boga wasze czoło. Serce mi się krwawi, gdy na was patrzę. Słyszę, jak płaczecie po nocach, i ja z wami porówno płaczę; gorliwie modły zanosicie do Boga, a i moje niemniej są żarliwe, by u Boga wyżebrać odmienienie waszego smutku...