Prześladowanie dotknęło tym razem w pierwszym rzędzie szkołę, a ofiarą jego padł między innymi nauczycielami, których przeniesiono w głąb Niemiec, ojciec mój, którego dla późnego wieku przenieść nie było można, ale tym więcej bezustannie szykanowano.
Ojciec, gorący patriota, nie umiał poskromić swej nienawiści do Prusaków, przy każdej sposobności wygłaszał gorące mowy narodowe, aż wreszcie bezustanne denuncjacje cały ojca byt poważnie zagroziły. Ojciec się ciężko rozchorował — co trzeba było przed inspektorem szkolnym, zaciekłym Prusakiem, starannie ukrywać — i tak spadł cały ciężar prowadzenia szkoły na matkę moją i na mnie.
Och, to był bardzo znojny czas dla mnie.
Pod pozorem choroby uwolniłem się na parę miesięcy z gimnazjum w Wągrowcu, z całą tą świadomością, że te parę straconych miesięcy będę musiał w ostatnim kwartale dogonić, by otrzymać promocję do wyższej klasy.
I dogoniłem, ale kosztem nieprzespanych trzydziestu nocy, a może było ich więcej, których wymagało dogonienie tego, com żmudzić musiał.
Nie żałuję tego. Może bym nigdy nie mógł się tak zbliżyć do duszy chłopskiej, jak przez przeciąg tych trzech miesięcy, a może nigdy nie miałbym sposobności tak ją na wskroś poznać.
Na wskroś? Pewno to za dużo powiedziane. Chłop ma w swej duszy skrytki, do których nie-chłopu bardzo trudno dotrzeć, w duszy jego pełno ukrytych wilczodołów, w które łatwo wpaść można: wyśmieje i za głuptasa uważa tego, który by pragnął do niego się „zniżyć”, a na odwrót, można go bardzo łatwo urazić jakimś nieopatrznym słowem, choćby z najlepszą wolą i bez żadnego arrière-fond wypowiedzianym. Skryty, podejrzliwy, twardy i nieustępliwy, małomówny, zwłaszcza na starość, niezmiernie ambitny, butny, hardy i zacięty, gdy jest młody — na ogół jednak przezwyciężają dodatnie cechy — jest, a przynajmniej był, bardzo gościnny, a jeżeli nie znał zbytnich uczuć wdzięczności, to jednak okazywał szacunek i przychylność dla tych, którzy mu coś dobrego wyświadczyli.
Ojciec mój cieszył się między nimi wielkim szacunkiem, a wzruszające wrażenie zrobiła na mnie liczna deputacja chłopska, która z Łojewa przybyła do Wągrowca na pogrzeb śp. ojca mojego. Że go za jego plecami dereszem nazywano (od niemieckiego dreschen — młócić), nic nie stanowiło wobec tego, że ze strony chłopów nigdy żadnej krzywdy nie doznaliśmy.
Z wszystkich pisarzy polskich, którzy chłopa w swym tworze przedstawiali, wydaje mi się być najbliższym duszy chłopskiej Władysław Orkan, chociaż i u niego tendencja nieraz obraz tej duszy przesłania i zaćmiewa — swoją drogą chłop podhalański, biedny i w ciężkim znoju z życiem walczący, znacznie się różni od przeważnie zamożnego chłopa kujawskiego.