zmęczony
To nic nie szkodzi, umiem myśleć dzień i noc o tobie, kochać cię i pieścić, i umiem nie myśleć o tym, że jesteś żoną mego brata, i umiem ani na chwilę, choćby najodleglejszą myślą nie zbrukać ciebie w godności pani domu moich praojców i żony mego brata, którego tak samo kocham, jak ty.
BRONKA
podchodzi ku niemu i głaszcze cicho jego włosy
Nie mów już o tym, nie mów.
KAZIMIERZ
Oczywiście, że ci już o mojej miłości mówić nie będę. Tylko rozumiesz tę tęsknotę człowieka, który przeważnie żył w mętach, w brudach życia, w całym tym błocie, co się światem i życiem nazywa? Zapragnąłem schwycić to błędne światło, co mknie nad tym bagnem i kałużą życia, chciałem odczuć tę rozkosz, gdy wypowiem to słowo „kocham”.
Milczenie, trzymają się za ręce i siedzą obok siebie. Po długiej chwili.
KAZIMIERZ
Jestem szczęśliwy, że zrobiłem taki piękny obrachunek z całym moim życiem... Jedna moja troska, jeden straszny ból: jak ty to ścierpisz?