posuwa się z wolna do dzwonka
MAKRYNA
z uśmiechem
Czemu ty się mnie lękasz? Chcesz wołać swoich lokai. Może byś mnie stąd wypędzić chciała...? Chwyta Bronkę za rękę.
BRONKA
z przerażeniem
Jaka twoja ręka zimna, jaka zimna...
MAKRYNA
patrzy na nią czule
Bronka, jak mi teraz swego ojca przypominasz... Wtedy siedział w swojej pracowni, siedział, a nagle jakby piorun weń uderzył, zerwał się...