BRONKA

nieśmiało i lękliwie

Tadziu! Tadziu!

TADEUSZ

zdziwiony

No, co, moje dziecko, co?

BRONKA

Widzisz, słyszałam, że miłość słabnie, gdy ludzie zawsze są ze sobą razem, że potrzeba im chwilowego rozłączenia, że trzeba im raz po raz iść samopas, by miłość w ustawicznej świeżości podtrzymać i by z większą jeszcze tęsknotą do siebie wracali... Nie wiem, co mi tę myśl podsunęło, ale ja chciałabym, byś teraz na polowanie jeździł, byś sąsiadów odwiedzał... a znowu nie mogłabym tak sama cały dzień siedzieć, na ciebie czekać...

SCENA IX

Odchylają się ciężkie portiery prowadzące do przybocznego pokoju i w drzwiach staje Ewa. Patrzy, trupioblada, z wyrazem zaciekłego smutku na Tadeusza i Bronkę, którzy, zwróceni w stronę kominka, nie widzą jej.