I słyszał dziki, szydzący głos:

„Jam jest Panem twoim, a imię moje — milion!

Jam jest wasze „czterdzieści cztery”, wasz Prorok i wasze Objawienie.

Ja rządzę światem, a potęga moja nie zna granic.

Płodzę zbrodnie bez miary, by uszczęśliwiać tych, którzy mi się kłaniają.

Zabijam, tratuję i niszczę dumnych, a podwyższam ubogich w duchu, którzy innego Boga nade mnie nie znają.

Patrz, ludzkość cała wije się, tarza u mych nóg, kłębi się po trupach tych, których ja na śmierć skazałem”.

W niewidzialnej dłoni trzymał potwór kosztur ostro zakończony i przyłożył mu go do piersi:

„Uznaj moją potęgę, a dam ci wszystko, stań się służebnikiem mym, a motłoch ten tak się korzyć będzie przed tobą, jak się korzy przede mną”.

Ostry kosztur wwiercał się Szarskiemu w pierś i sprawiał mu ból niewymowny.