Tak, gdy już zniszczył Naród465, gdy już wszystkie przyszłe losy współrodaków oddał w ręce cudzoziemców466, sprzysięgłych nieprzyjaciół Polski, sam targnął się jeszcze na dawniejsze Rzeczypospolitej ustawy: prawa już zaszłe467 poprawia, nowe sam jeden knuje, pod imieniem sancitów ogłasza468. Obywateli poróżnia, sprawiedliwością kupczy, wszystkie całej Polski majątki na nieskończone czasy zakłóca, etc., etc., etc.

Czyliż ten naród ma charakter, w którym jeden człowiek potrafił wypełnić tyle zbrodni bezkarnie? — więcej powiem — w którym taki publiczny złoczyńca nie tylko nie zginął, ale bawił się w kraju, żył lat piętnaście poważany, zasiadał w Senacie, Tron przybrał go do boku swojego za ministra469. Owszem, — urzędy handlował, sprawiedliwość przedawał i jeszcze głośno kazał wszystkim powiadać, że u niego wszystko jest na przedaż.

Ale co najboleśniejsza dla Polaka swój kraj kochającego, że i ten Sejm, który ma odrodzić naród, nie okazuje jeszcze własnego temu narodowi charakteru. Na teraźniejszym Sejmie, skoro naród pierwszy raz ujrzał się wolnym spod tego jarzma, pod które go Poniński zaprzedał, J. W. Suchodolski470, poseł chełmski, nie omieszkał zaraz domagać się, aby Naród, oczyszczając swoją zniewagę, jak prędko mu wolno, kazał natychmiast, jeszcze na otwartym występku imać471 żadnej własności472 nie mającego zbrodnia473.

W początkach Sejmu przy ustawie Komisji Wojskowej, przy podatkach i przy wielu innych najużyteczniejszych krajowi ustawach474 tego Sejmu gorliwy ten mąż475 wzruszył jeszcze i to potrzebne uczucie Polaków: wzięty był Poniński do sądu476. Wkrótce sztuczny477 niecnota uciekł478 z aresztu. Jeszcze ciepły479. Naród kazał go wszędzie gonić. Złapany szczęśliwie. Opowiedziano przed sądem te publiczne, a wszystkie osobiste i wszystkie ostatnią bezczelnością oznaczone złoczyństwa, których on największą część bez wspólnika sam w oczach całej Polski tak zuchwale wykonywał. Czeka obrażona publiczność w nadgrodę480 swojej zniewagi publicznego przykładu. Czeka niewinny Reytan sprawiedliwości.

Wtem niektóre osoby — nie z litości, bo rzecz niepodobna, aby człowiek czuły, obywatel poczciwy, mógł uczuć litość nad tak zuchwałym zdrajcą kraju; owszem, im człowiek ma więcej czułości, im skłonniejszy jest do miękczenia się nad nędzą bliźniego, tym sroższym go natura czyni w ukaraniu publicznego zbrodnia, który tyle milionów ludzi nędznymi porobił; nie, ile znam człowieka, nie z litości, ale z bojaźni, że kiedyś byli, albo być mogą publicznymi zdrajcami — mówią za Ponińskim na tym Sejmie, grożą, przepowiadają coś złego dla Polski, że w niej złoczyńca ukaranym zostanie. Już i ten sławny Sejm miesza się, sam nie wie czego. Żałuje, iż kazał łapać zbrodnia, chciałby, aby zdrajca uciekł481. Zaczyna się obawiać, aby co złego nie stało się Rzeczypospolitej, gdy w niej zostanie przykład kary publicznej niecnoty. I gdzież tu jeszcze charakter Polaków? I gdzież jest to męstwo, ta stałość w przedsięwzięciu, co jest tak potrzebną temu, który kraj z niebezpieczeństwa ratować zamyśla? Chcemy dać dowody, że odtąd przy obronie Ojczyzny umierać będziemy, a nie mamy tyle mocy duszy, abyśmy dali dowody, że karać zdrajcę Ojczyzny umiemy. Chcemy się groźnymi uczynić przeciwko zawziętym nieprzyjaciołom Ojczyzny, a nam groźnym ukazuje się jeden Poniński w areszcie.

Cnotliwy Turski482! po nieśmiertelnej pamięci Reytanie, ty drugi stały obrońco skrzywdzonej Ojczyzny, przyjmij podziękowanie ode mnie, w którego sprawie stawasz483. Jestem bowiem jeden z tych nieszczęśliwych Polaków, których bezecny Poniński w niewolę zaprzedał484. Słusznie narzekasz na zepsute obyczaje naszych starszych braci. Ale w młodzieży nadzieja Polski. Strzeżmy się, aby nie kazić485 tej drogiej nadziei.

Trzeba przykładu. Przeto nie oświadczaj szacunku dla tego, który w zamiarze obrony zdrajcy Ojczyzny gotów w momencie ratunku Rzeczypospolitej zamieszać tęż Ojczyznę. Uchowaj Boże, nie buduj się486 z własności tego serca487, które szkodzi krajowi. Nie nazywaj cnotą, co jest występkiem.

Najściślejszą powinnością jest każdego powinowatego488, z stratą swojej spokojności, majątku i życia nawet, bronić swojego przyjaciela, brata, oskarżonego o zdradę kraju, gdy jest niewinnym. Cnotą zaś jest tegoż powinowatego, skoro się o zdradzie przekona, wziąść kamień i pierwszy uderzyć o głowę zdrajcy brata. Taka moralność była mężów greckich, tego wzoru wolności: dziewięćdziesiąt lat mająca Spartanka, cnotliwa Pauzoniasza489 matka, dowiedziawszy się, iż zdrajcę — jej syna — żywo murować będą490, wlecze się o kiju, pierwszy na niego kamień niosąc. Występek krajowy popełnia ten brat, który, przekonany o publicznych zbrodniach swojego brata, przymusza Naród do zostawienia bezkarnie zbrodni, grożąc zamieszaniem kraju. Wątpliwością jest, czyli godzi się obywatelowi bronić swego brata, oskarżonego o występki publiczne, w tym przypadku, w którym widziałby niewinność jego, ale tej okazać nie mógłby bez rzucenia całego kraju w niebezpieczeństwo. Nie ma zaś wątpliwości żadnej — otwarty leży występek, kiedy obywatel o zbrodni swojego brata przekonany, końcem491 jego ocalenia kraj miesza.

Jakież nieszczęsne wrogi wypłodziły na trapienie mojej Ojczyzny Ponińskich! Czyli Polska upada, czyli492 się Polska dźwiga, zawsze jej w poprzek chodzi Poniński. Cierpiała publiczność, kiedy książę Kalikst Poniński sejmowych kilka sesyj zamieszał, kiedy te drogie momenta, w których alians, forma rządu miały zasadzić losy Rzeczypospolitej, te najdroższe momenta kochanej Ojczyźnie uwłóczył, z równym niewzględem493 i z równym jak niegdyś brat jego nieposzanowaniem dla Narodu, upornie i narzutnie swoje delacje494 wpychał. Jest to oszczercza miłość kraju. Zna Rzeczpospolita tak dobrze, jak kto inny, całą zgraję niecnotliwych obywateli. Ale Poniński był ich hersztem, ale inni szkodzili krajowi tak skrycie, iż większa część Polaków ich nie zna. Poniński zabijał Ojczyznę tak zuchwale, tak otwarcie, iż nie ma podobno w całej Polsce dziecięcia, co by o zbrodniach Ponińskiego nie słyszało. Ale Poniński ma osobiste występki, które mu stoją na gardło495. Ale dzisiejsze dobro Ojczyzny, które zawsze być najwyższym prawem powinno, nad które nie ma nic, co by większego potrzebowało względu, wyciąga496 przykładu tylko z herszta.

Trzeba, aby Polska przy odradzaniu się zniszczyła to nieszczęsne zdanie, które tak rozmnożyło jej zdrajców: gdzie wielu grzeszy, tam nikt karanym nie będzie. Taka była dotyczas497 panująca opinia w Polsce. Rzeczpospolita przez przykład trzeba, żeby u siebie postanowiła tę maksymę: gdzie wielu grzeszy, tam nieomylnie choć jeden karanym będzie. A każdy na potem, niżeli się na występek da namówić, pomyśli wprzód, czyli nie on przykładem kary zostanie. Bolał dobry Polak, kiedy patrzał, że i ten Sejm, który ma być zbawieniem Narodu Polskiego, w rzeczonych sesjach, przeciwko natarczywości źle życzących krajowi, nie uczynił sobie powagi. Boleje nierównie czulej przywiązany do swojej Ojczyzny Polak, kiedy już obija się o uszy jego, że dla zdrajcy nie ma kary w Polsce.