Miasta w takim kraju nie różnią się od wsiów534, chyba większym smrodem skupionego liczniej żydowskiego gałgaństwa535, które, więcej od rolnika sprawiedliwości mając, w zamiarze, aby nieludzkim tej ziemi panom opłacało się drogo, truje i ssie z nędznego rolnika ostatnią krwi kroplę, którą mu jeszcze nie wycisnęła praca.

Powszechnie w takim kraju ludzi mało. A mniej jeszcze domowego bydła, które w każdej zimie obojętna niewolnika staranność536, niewygoda, głód i z samego błocka kwaśne trawsko dusi i rozmnożeniu przeszkadza. Bez bydła czcza537 ziemia. Najpowszechniej rodzi tylko żyta jare, owsy, tatarki538, ziarna czcze i dzikie — jak ten człowiek, który je w ziemię rzuca.

Cóż to za odmienna postać kraju z wolnością rolnika! Jak, kiedy po długiej i twardej zimie nastąpi wesoła i piękna wiosna, niknie prędko nieczuła lodu skorupa, która przez sześć miesięcy kowała wszelkie życia nasiono; równiny, góry i doliny pokrywają się gęstą murawą i po niej obfito sypią się rozmaite kwiaty; skacze, pląsa, niby nagle orzeźwionych ryb mnóstwo, zlatuje się na koło wesołe ptastwo539; zgoła woda, ziemia i powietrze, niedawno miejsca nieczułości540, stają się razem żywiołem samego życia: w dni kilka cały świat inszy. Tak od owego kraju rolnika niewoli różni się postać tej ziemi, na której rolnik ma sprawiedliwość i własność.

Na miejscu nieużytych lasów ciągną się bez końca wsie bogate i miasta wspaniałe. Te stawy, topiele, bagniska, w których same tylko morowe powietrze lęgło się, a rok w rok swoją zarazą plemię ludzkie niszczyło, teraz bujna okrywa pszenica i rok w rok mnożą koło siebie ludzi. Tu rodzą i góry nieprzystępne: okryto ziemią i skały twarde, już widać z daleka, jak dźwigają obfite na sobie żniwo. Tam, gdzie się przedtem to chowało, co drapieżnego było, dzisiaj ukazuje się najpiękniejsza dolina, napełniona wypasłemi stady541 i najlepiej mającym się ludem. Owe nieprzystępne lądy stały się najżyzniejszemi łąki542. Ich środkiem płynie w sprostowanym korycie zamknięta rzeka, która przedtem bywała wieczną tamą między człowiekiem a człowiekiem, dzisiaj większą łatwość nad ziemię stałą do wspólnych między ludźmi czynności zrządza i łączy codziennie narody kilkaset mil odległe. Zgoła człowiek całą naturę ogarnął, całą naturę wydoskonalił, ziemię, rzeki i morze okrył swojemi budowy543. Ziemia, rzeki i morze nie żywi, tylko ludzi.544

Gdzie rolnictwo doskonałe, rozległy kraj staje się jakoby jednym miastem, w którym zamiast ciągłych ulic, łączących z sobą wspanialsze domy publiczne, tam wsie, nieprzerwanie ciągnąc się, łączą z sobą główne miasta. Pola, napełnione obfitemi żniwy545, zdają się być publicznym placem546, obładowanym zdobytemi na naturze bogatemi plony547. Lasy, wszędzie do miary wydzielone548, ukazują549 gdyby550 z starannością utrzymywane sady, a rzeki, wielorako połączone, mają postać, jakoby były rzniętemi551 kanały552.

Ale rolnictwo nie tylko naturze dzikiej nadaje doskonałość. Odda i rodzajowi ludzkiemu wolność. Rolnictwo mnoży i łączy ludzi. Gdzie ludność będzie wielka, a lud złączony, tam niewoli koniec. W porównaniu do takiego narodu despota z trzechkroć stu tysięcy żołnierzami ukaże się tylko śmiertelnym człowiekiem. Naród ludzki dzisiaj w większej niewoli, niżeli był w czasie feudalnym. Nierównie większy gwałt ukazuje się w porównaniu niewoli miliona ludzi względem jednej osoby, niżeli w porównaniu niewoli tegoż miliona ludzi względem kilkudziesiąt553 tysięcy familij554. Przecież naród ludzki dzisiaj bliższy wolności, niżeli był w stanie feudalnym: gwałt despotyczny jest gwałt ostateczny; ostateczności stykają się z sobą; już tylko pięć lub sześć osób całemu narodowi ludzkiemu na przeszkodzie do wolności. Despotyzm dla utrzymania wojsk, tej to jedynej gwałtowności jego podpory, musi koniecznie w zamiarze większego podatku ukazywać ludziom do pracy różne powaby, zachęcać i wzbudzać rolnictwo i rzemiosła: więc w despotyzmie powstaną rolnicy i mieszczanie; wsie i miasta powrócą rodzajowi ludzkiemu wolność. Rolnictwo jest to źródło bogactwa, życia i wolności.

Ta to jest wielka sztuka, przez którą tylko rzeczpospolita może powiększyć podatki. Z wszystkich stanów, z wszystkich rzemiosł i nauk najpierwszym rolnictwo. To żywi. Inne sztuki ogładzają. Rolnik jest karmicielem towarzystwa555, każdy inny człowiek wyjadaczem556. W towarzystwie tylko jeden rolnik niekoniecznie od innych stanów zawisł. On jeden mógłby się bez wszystkich innych utrzymać. Wszystkie inne stany bez rolnika niszczeć muszą. Każdy, kto żyje w towarzystwie, a nie jest rolnikiem, rolnikowi życie winien.

Przeto z upadnieniem557 stanu rolniczego zginą wszystkie inne stany. Rozkoszne i obfite Włochy, samemu dowcipowi, spekulacjom558, naukom wyzwolonym obronę, nadgrodę559 i wszystkie honory wyznaczając, stały się w piętnastym wieku pięknych nauk560 stolicą. Rolnik i rzemieślnik potrzebny został wielkim malarzem, dowcipnym561 snycerzem i najsłodszym „wirtuozem”, oratorem, poetą, teologiem, doktorem — ale najżyzniejsze pola odłogiem legły, obfite wsie zniszczały. Niegdyś dla przecudnej architektury zdające się być mieszkalnią bogów miasta, dziś puste, bez ludzi stojąc, dziwią nas tylko zapleśniałemi malowidły562 i wspaniałemi waliny. Ten Rzym i całe okolice jego, ten kraj, który niegdyś w całym świecie był najpierwszy, dziś w Europie nic nie znaczy. Przemądrzałe Włochy, dopokąd im wolno było oszustostwem563 swym oszukiwać inne narody, obcy chleb jedli i obce suknie nosili564.

Przeciwnie, szczupła i niegdyś błotnista Anglia, próżniaków nie cierpiąc, tylko pracę do dostąpienia obywatelstwa naznaczając565, gdy doskonalszym rzemieślnikom honory i nagrody dawała, gdy obywatela za posianie żołędzi złotym znamieniem udarowała566, gdy jej królom za prawidła dawano, aby tego człowieka, który znajdzie sposób, iż jedno ziarno dwa kłosy urodzi, nad wszystkie dowcipy567 przenieśli, — taż szczupła Anglia miliony ludzi żywi, zbyteczne jeszcze zboża przedaje. Najmniejsza z królestw, największe w Europie podatki składa, a w sztukach i fabrykach, co tylko doskonałego ludzie widzą, jest Anglika dziełem.

Kiedykolwiek inne przemożne stany rolnika obciążają — zabijają samych siebie. Im swobodniejszy będzie w kraju rolnik, tym lepiej będzie wszystkim innym stanom, kraj będzie bogaty. Wniosek oczywisty, że cokolwiek inne stany uczynią dla stanu rolniczego, to uczynią dla siebie; kiedykolwiek wieśniaka dostatki powiększą, zawsze oni wraz z krajem staną się majętniejszemi, bogatszemi i swobodniejszemi. Gdziekolwiek rolnik zhańbiony, tego kraju szlachcic w pogardzie; gdzie rolnik niewolnikiem, tego kraju szlachcic musi być cudzym sługą. Wagą568 szczęśliwości publicznej jest szczęśliwość rolnika: gdzie rolnik, bądź pod nazwiskiem wieśniaka, bądź pod imieniem wzgardy569: chłopa jest nędzny, tam koniecznie cały kraj nędznym i wzgardzonym być musi; jeżeli rolnik jest niewolnikiem, czeka kraj cały niewola.