Z teraźniejszym podziałem ziemi w Rzeczypospolitej, z teraźniejszym urządzeniem własności gruntowej jest niepodobieństwo, aby się w Polsce rolnictwo podnieść mogło do tego stopnia doskonałości, jakiej wyciągają591 teraźniejsze kraju potrzeby i bezpieczeństwo.

Rolnictwo zasadza się na wydatkach i na robocie. Tylko przez pomnożenie wydatków rolniczych poprawia się w kraju rolnictwo. Trojakie są wydatki rolnicze, gruntowe, roczne i gospodarskie. Wydatkiem gruntowym rozumiem karczowanie, groble, tamy, rowy, budowle. Wydatkiem rocznymzasiewy, pasza dla bydła roboczego, żywność ludzi pracowitych592 i zasługi593. Wydatkiem gospodarskim nazywam rolnicze narzędzia, sprzęty i wszelkie inwentarze.

Gdziekolwiek złe urządzenie własności gruntowej, zamiast zachęcania, tamuje rzeczone wydatki i pracowitość rolnika, tam, dopokąd te przeszkody zniszczone nie będą, rolnictwo trwać musi nikczemne594, kraj słaby, bo nigdy w porównaniu do tej mocy, której dzisiaj obrona zewnętrzna potrzebuje, podatków wybrać595 nie potrafi.

Własność

Jakiż to widok okropny! Miejsce samego strachu i zgrozy. Nakoło wygląda tylko nieszczęście i śmierć. Nigdzie bezpieczeństwa, ani pokoju nie ma. Zburzone morze wije się w potężne góry, chcąc pochłonąć wszystko. Szumi, huczy — nagle spokoi się nakoło. Ale to cicho jeszcze tam okropniejsze od huku.

Razem596 słychać grom. Pukają597 się nad głową góry, drży pod nogami ziemia, niknie światło, biją w niebo kamienie. Leci z powietrza woda, ziemia, popiół, ogień i okrywa całe miasta. Ryczy, pędząc szeroko, żywego ognia żar, niszczy lasy i dojrzałem zbożem okryte pola. Ziemia, ustawicznie trzęsąc się, przewala równiny, doliny, wzgórki, rzeki i jeziora, pożera w swoich przepaściach zwierzęta, ludzi, wsie i miasta.

Przeklęta to ziemia. Wszystko, co czuje, stamtąd ucieka. Jeden człowiek jej opuścić nie może. Dziesięć razy widział, jak nieszczęsne miejsce pożarło żonę, dzieci, dom i całą krwawo-ciężką pracę jego. Przecież on, przynaglony, musi żyć koniecznie na tymże miejscu. Ledwo co się ulegną jeszcze się dymiące rozwaliska, a on już znowu wesoło na drżących, jeszcze świeżych i bezdennych pieczarach buduje, sadzi i sieje.

I któż tego człowieka na tym, że tak rzekę, dnie piekielnym żyć przymusza?

Własność.

Tak jest. Tylko jedna własność taką ma siłę. Własność najpierwszych sadowiła598 ludzi. Własność przełamała ów urodzony599 wstręt do pracy. Własność uczyniła człowieka roboczym. Dziedzictwo stało się nieskończoną jego staranności, kłopotu i pracy, nigdy skończyć się nie mogącej, pobudką. Kiedy mu wolność wydzierano, religia wstrzymała go od zabójstwa gwałtownika, a nawykły cień własności od uciekania z miejsca niewoli.