słuchają obojętnie
ODYS
zajmuje znów miejsce dawne, spokojny
KASANDRA
Patrzcie, wloką się starce, w trudzie,
w duszących dymów kłębie,
padają jako gołębie. — —
Gdzie Hektor?! — Zbudźcie Hektora!
wlecze się na kolanach ku Hektorowi
Hektorze!! — Wstań, ty umarły,