kres mej wielkości i sławy mej przełom,

i synów moich w kłótni.

Darmo zdążałem ku wieczystym dziełom;

wstecz gnany burzą wydarzeń, odbiegam;

Bogowie mię ścigają okrutni.

Te się nieszczęścia darzą tego lata,

że nie jest Bóg wody poczczony.

Brat oto rękę podnosi na brata,

mój pierwszy w rodzie zhańbiony.

do Odysa