wchodzi

Koniec mego spokoju, miejsca tu dla mnie nie ma,

jutro świtem wyruszę na bój.

Mir tam sposobią hańbą kupiony,

zniewagą tęgich rąk i zbrój.

Koń święty w morze zawleczony,

by zbłagać Pozejdonów gniew.

Zranion kochanek Afrodyty,

a do mnie przyschła jego krew.

ANDROMAKA