Dziś dawne modły powtarzam — niech płyną,
jako te kamienie do lądu,
rzucone wodą — —
i wiem, że nikt ich nie słucha;
i padają, jak padają kamienie
o skałę, gdzie przystań głucha.
A jeźli modlitwę mówię
i w dźwięk ją składam proszalny —
to, że się modlę ku sobie,
sam głuchy jak cios ten skalny,