Spać muszę, bowiem mam się zbudzić na zaraniu.

kładzie się

Myśl, myśl, mój wielki bracie. Nie zdarza się codzień,

żebyś myślał. U ciebie myśl rzadki przechodzień.

Teraz czuję, gdy patrzę na twą dziwną postać,

żeś ty może mój krewny i możesz mi sprostać.

Gdyby nie to, żem śpiący, mógłbym długo prawić;

smutek twój bym rozprószył i zdołał zabawić.

Lecz jestem wyczerpany z sił w służbie narodu.

Jeźli masz jaki udziec, daj, bo łaknę z głodu.