i jedno w oczy te patrzę przymknione —

sam ci jemu powieki przywarłem

i widzę szczęście to moje zginione.

O dziecko! — W tobie umarłem.

odchodzi, unosząc ciało Patroklosa

AJAS

nad porzuconą zbroją

Te płaty żyją. — Jakoż wezmę na się?

Mówił, żem równy. — Stanę się godniejszy.

Dzień ten mnie zbliżył ku niemu dzisiejszy,