rosły i potężniały, — czułem pleśni

w sercu, że serce się do dźwięku garnie;

żyłem w rozłamie zatrwożonej duszy,

nasłuchujący tych Ech w wielkiej głuszy.

XXXVII

Przelałem jeszcze potem krew niejedną,

bo mi już ziemscy oporem stawali:

jak ujrzą topór katowski, pobledną

i jak poczują sine ostrze stali

na karkach; — i już coraz odtąd rzedną