XLI

A teraz pożegnać

Zamczysko, Wisłę, skarby, — Na jak długo? —

Powrócę! — Podjechałem ku wodzie;

słucham, jak szemrze; patrzę, jak się smugą

w błękitach wije przy grodzie

i słyszę, jakby głosy dźwięczne długo

ze dna, czy śpiewy gdzieś w wodnym narodzie

rusalnym dla mnie i jakby żegnanie

i skarga w tych pluskotach, czy igranie...