ci sami, — których zdradzie ja uległem,

a ciebie miażdży zbój, — mordem cię miecie.

O ptaszę! — jako kłos się chylisz spadły.....

O dziecię — w ustach krew! — oczęta zbladły! —

LXXX

Podają mu truciznę, — — — mój brat, co wie o tem

a twarz śmiejącą zwraca bez rumieńca,

bo się dwór cały raduje powrotem

i szczęściem oblubieńca;

i żona jego, z tym włosów zaplotem