Na stos niech wstąpią...

Mówić mnie o nich to okrutnie.

O matko, matko, — dzieci, ona,

byłaby wtedy ocalona.

MATKA

Ogień je żywy miałby chłonąć,

mieliżby, jako świece żywe,

w straszliwych mękach spłonąć.

KSIĄDZ

O matko, matko, — dzieci, ona,