Wzdłuż zagonu, przy ziemniakach stoją ludzie wsiowi, chłopy i baby, i kopią.

We drzwiach plebanii staje Młoda i patrzy czas jakiś ku pracującym.

Pracujący, spostrzegłszy ją, przerywają robotę; przystają, podparci na motykach.

MŁODA

Haj tam, robota coś niesporo5!

A raźnijże6! Niemrawce!

Cóż to z tymi okopinami7?

Pierwszy raz wam to, stare ludzie,

że się to nie umiecie brać?

Krzepcej8 się ruszcie!