przy twarzy tuż ich twarze,

już, już nade mną ich ramiona,

rąk podniesionych zwarte koliska.

Ciskają na mnie gruz, kamienie,

uciekam darmo, — gonią, gonią,

próżno się chronię przed ołtarze,

wołają: Śmierć, Śmierć, Zatracenie!

PUSTELNIK

— Złe Moce przyszły po nią!!

W miarę słów Młodej, Pustelnik cofa się w przerażeniu i znika ku stronie kościoła. Młoda, po jego odejściu, rozgląda się po ogródku, po otoczeniu całym, postępuje krok za krokiem bardzo wolno, zawsze prowadząc starsze dziecko za rączkę, a młodsze niosąc na ręku.