Pamiętasz na Saskim Placu,

przed frontem,

Wielki Książę Cesarzewicz dostojny

skakał i pienił się w złości

i szlify komuś zerwał sobaka

i nogami w błocie podeptał.

I stała się cisza taka...

A ty patrzysz opodal spokojny

i tyś chrząknął.

CHŁOPICKI