SYN GENDRE

O nic to, ojcze, te mrozy,

jeno łzy te bratnie i siostrzane;

tych straszną, palącą ranę

czuję —

ta rana wskroś duszę dojmuje

i jakby ukaźne288 łozy289,

zabija, męczy, katuje.

Te łzy, które oni płaczą —

o patrzaj — na nich — przeklęli. — — —