MARYSIA
Uchyliłam drzwi i stamtąd powiała
jakaś zawieja — to nic —
WOJTEK
A to znów czerwoność do lic
przyszła —
MARYSIA
Z twojego patrzenia;
przytul mnie, Wojtecku, do siebie,
wole ciebie, wole ciebie.
Uchyliłam drzwi i stamtąd powiała
jakaś zawieja — to nic —
A to znów czerwoność do lic
przyszła —
Z twojego patrzenia;
przytul mnie, Wojtecku, do siebie,
wole ciebie, wole ciebie.