GOSPODARZ

— — — — — — — — — — — —

Słuchajcie, kochani, dzieci —

ażeby to była prawda:

że Wernyhora tam leci

z Aniołem, Archaniołem na czele;

że tej nocy, gdy my przy muzyce,

przy weselu, gdy my w tańcowaniu,

tam, kędyś, stało się tak wiele:

że Kraków ogniami płonie,