w zygzaki runów tajemnicze.

Człowiek, z myślenia ciągłą walką,

tragiczną staje się tu lalką,

zamaskowany maską stałą,

jakby bez duszy było ciało.

Wchodzą więc naprzód wszyscy tłumnie,

Konrada otoczywszy chórem;

gdziekolwiek chciałby pójść i stąpić,

zastąpią jemu drogę murem.

Kiedy kurtyna się odsłania,