Chcę patrzeć, słyszeć, jaki gwar

zielonych, złotych much;

chcę widzieć, słyszeć, tężyć słuch,

jak z kwiatów spada kwietny puch,

jak lęk i groza kosi łan,

wśród ciszy pól i gór,

w słonecznym blasku złotych chmur,

na chleb na przyszły rok.

Chcę patrzeć, patrzeć, tężyć wzrok...

i potrącać mogiłę co krok.