Ja waszych tych serc mówiących słucham i świadkiem jestem języków waszych obrotu wprawnego, a obecnością moją podnoszę was i myśl waszą uświęcam. A gdy myśl się zatraca, gubi, marnieje, na codzienną zamieszana strawę, zaś duchowa dań jej tylko rozczynem będąca, — mnie później rani i kościół mój burzy... w kościoła mego ściany bije taranem powszedniości pospolitej — odwrócę się odeń zraniony i to jest ten grot, który mi ranę zadaje śmiertelną. — Żyjcie wy, na śmierć moją patrząc. — Odejdę precz — precz ku mej krynicy wieczystej. — Odrodzi ona mnie ku wierze nieśmiertelnej...

Uderzcie!!

Nieśmiertelność zyszczę83 przez śmierć, którą mnie zadajecie.

Postąpił kilka kroków i pośrodku nich stanął.

Jest mowa jego cicha przy słów wadze,

słuchana; zmilkli, czują władzę

głosu i władzę słów tajemną.

Scena się z wolna staje ciemną:

mrok padł na ludzi i na ściany

a naród w niego zasłuchany.