Pełne światło pada na scenę.

KONRAD

Zawrót — tam lecę, kędy gwiazdy płyną,

w rydwan wstąpiłem siłą, — naprzód — drogi giną

we mgłach — ha cóż to — świetlna zawierucha!

Automedonie87 lejce dzierz, — nie słucha.

To ja sam, — ha! poniosły rozszalałe konie. —

Zachwiał się — pada — ha — Automedonie!

Lecę ponad przepaście... tysiąc lat...

AKTOR