przez chwilę na koturnach — resztę czasu boso...

Ogień ten prometejski, skradziony niebiosom,

przez różne idzie ręce — każdego pogrzeje,

jak świętość odpustowa — rozdany, maleje,

ale jest prometejski!

KONRAD

Kramarze świętości!

REŻYSER

z wyrzutem ku Konradowi

To droga samolubstwa — tam droga miłości.