w orkiestrze, które dzwon udaje.

Jak mówią teatralne zwyczaje,

używa się mniej więcej wszędzie,

gdzie się do sztuki dzwon dodaje.

A więc w Kościuszce do przysięgi,

z dna wód w Zaczarowanym kole;

raz się z nim w górne idzie sprzęgi,

raz się znów staje z nim na dole.

Jest „tam-tam” rzeczą właśnie taką,

że zawsze się w nią tłucze jednako.