— Bilet? — ziewnął niedbale. — Nie mam go jeszcze.
— Dlaczego pan nie kupił na stacji?
— Nie wiem.
— Zapłaci pan za to karę.
— Ka-arę? Tak — dorzucił sennie — zapłacę.
— Skąd pan jedzie? Z Paryża?
— Nie wiem.
Konduktor oburzył się:
— Jak to nie wie pan? Łaskawy pan kpi sobie ze mnie. Kto ma wiedzieć?
— Mniejsza o to. Przypuśćmy, że wsiadłem w Paryżu.