Ne me perdas illa die96

Dzień on wielki w Bożym gniewie

Wieki skruszy w proch, w żarzewie...

Przepuść, Jezu, mej przewinie.

Żem Cię lżył, przepomnij ninie

W tej straszliwej, w tej godzinie...


Nad ranem, gdy już pogasły gwiazdy i blada jutrznia zaświtała na niebie, pozostały z zakładu dr. Ludzimirskiego tylko dymiące zgliszcza; zgorzał doszczętnie w płomieniach obłąkańczej auto da fé97.

Płomienne gody

Kobierzycki spojrzał na zegarek. Była trzecia po południu. W zakładzie dr. Paderny wolno było odwiedzać chorych dopiero o czwartej: pozostawała zatem jeszcze cała długa godzina...